Modlitwa na cały (Ty)dzień

Boże, Ty zawarłeś wszystkie nakazy świętego Prawa w przykazaniu miłości Ciebie
i bliźniego. Spraw, abyśmy zachowując Twoje przykazania, zasłużyli na życie wieczne.

Dla osób w jakiś sposób związanych z życiem Kościoła hasło Kolekta od razu kojarzy się ze zbiórką pieniędzy, która zwyczajowo przeprowadzana jest w każda niedzielę i przeznaczona jest na różne cele związane z utrzymaniem i codziennym funkcjonowaniem parafii, diecezji czy jeszcze innych instytucji kościelnych. To taki bardzo konkretny przykład na to, jak niewiele pomnożone przez wiele otwartych serc może stać się początkiem wielkich, pięknych i dobrych spraw.

Ale ta zbiórka finansów swą nazwę wzięła tak naprawdę od całkowicie innej części liturgii Mszy św. od tzw. Kolekty czy inaczej mówiąc Modlitwy dnia.  To ta modlitwa, którą kapłan odmawia po akcie pokuty (lub śpiewie Chwała na wysokości Bogu) bezpośrednio przed rozpoczęciem Liturgii Słowa – czytań ze Starego
i Nowego Testamentu. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że kapłan odmawia ją zawsze z szeroko otwartymi rękami, które składa pod koniec modlitwy. Właśnie ten gest symbolizujący niejako zbieranie wszystkich intencji i spraw, z którymi przychodzimy na Eucharystię dał nazwę całej modlitwie. Łacińskie coligere oznacza bowiem tyle co zbierać, gromadzić.

Po wezwaniu kapłana Módlmy się… następuje chwila ciszy. To moment, w którym możemy bardzo świadomie przedstawić Bogu wszystkie sprawy, z którymi przychodzimy na Mszę św.
I jestem przekonany, że właśnie ta chwila może nam pomóc ukierunkować nasze serce i głowę na spotkanie z Bogiem. Po tej chwili kapłan zbiera to wszystko i wraz z modlitwami całego Kościoła przedstawia Bogu, prosząc jednocześnie za cały zgromadzony lud.

Osobiście bardzo lubię wsłuchiwać się w słowa modlitw mszalnych, szczególnie kolekty. Jej treść bowiem, w bardzo zwięzłych słowach mówi o wielkich tajemnicach, w których właśnie uczestniczymy. A jak dołożyć jeszcze do tego, że zwykle treść tej modlitwy ma bardzo starożytne korzenie, to okazuje się, że wkraczamy w jakąś niesamowitą przestrzeń wiary i modlitwy, która płynie od wieków. Mogę modlić się tak jak modlili się moi przodkowie, jak modlił się Kościół od wieków.

W nowej, tzn. posoborowej liturgii Mszy św., niedzielna kolekta towarzyszy nam przez cały tydzień (chyba, że w danym dniu przypada jakieś wspomnienie czy święto). Kościół jakby chce oświetlić tymi słowami cały tydzień naszego życia. Daje nam jakby konkretne motto. Wskazuje cel i dodaje otuchy w przeciwnościach. Zachęca do wzrostu.

Choćby tak, jak dzisiejsza kolekta. Najpierw mówi o tym jak Bóg, chcąc dosłownie ułatwić, uprościć życie człowiekowi zawarł sens wszystkich przepisów Starego Testamentu w Nowym Przykazaniu Miłości Boga i bliźniego, które przyniósł nam Jezus. Wszystko co nam potrzebne do życia zawiera się w tym jednym wezwaniu: Kochaj! Co więcej, Jezus nam nie tylko o tym mówił, ale pokazał nam, że miłość to nie tyle słodkie uczucia, co gotowość do oddania życia nawet za nieprzyjaciół.

W drugiej części Kościół modli się za nas, by to słowo Przykazania Miłości zostało przekute na nasze codzienne decyzje i postawy. By Miłość była naszą codziennością, a nie tylko ckliwym porywem ducha i tematem bzdurnych piosenek. Byśmy nie mówili o miłości, ale po prostu kochali.

W końcu Kościół prosi, by te uczynki miłości stały się dla nas kluczem, który otworzy nasze serca na ostateczne spotkanie z Bogiem w niebie.

Tak wiele, w tak niewielu słowach. Niesamowita sprawa.

Dobrego tygodnia!

ks. Marcin 


Drukuj   E-mail