Nerwus

Poniedziałek, 27 tydzień w ciągu roku

Po księdze Hioba, liturgia przez kilka następnych dni w pierwszym czytaniu będzie nam proponować do rozważania List św. Pawła Apostoła do Galatów. Gdy się ten list czyta w całości, mamy nieodparte wrażenie, że Autor jest czymś głęboko wzburzony. Wątki się mieszają, jakby nagle coś mu się przypomniało, później ponownie wraca do poprzedniego wątku. Już dzisiejszy fragment pokazuje nam ogromny ładunek emocjonalny, który wręcz buzuje w sercu Autora, motywując go do napisania listu.

Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty. Już przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście, niech będzie przeklęty.

Troszkę nam ten ładunek emocji temperuje tłumaczenie, ale wystarczy, że zamienimy owo dyplomatyczne Nadziwić się nie mogę, na bardziej dosadne: Chyba żeście zwariowali!!!, Albo niech będzie przeklęty, na niech pójdzie do diabła!!!, a od razu bardziej rozumiemy jak wzburzony musiał być Apostoł, gdy dowiedział się, że Ci, którym głosił prawdziwą Ewangelię dali się zwieść jakimś chrześcijanom pochodzenia żydowskiego, którzy twierdzili, że zanim przyjmie się chrzest i Ewangelię, trzeba najpierw zostać Żydem, przyjąć ponad 600 przykazań Starego Testamentu. Paweł słysząc o tym jak wykrzywia się Ewangelię wpada w istną furię.

W dobie wszechobecnej tolerancji, wolności myślenia i wypowiedzi (często nawet bez myślenia) może nam jakoś dziwnie brzmieć w sercu to oburzenie św. Pawła na postępowanie Galatów. Ale warto dać się zapalić tym ogniem. Nie tyle po to, by palić nim innych, ale przede wszystkim by odzyskać energię konieczną do pracy nad sobą. Bo to ja jestem pierwszym z tych Galatów, którzy czasem nawet nie jest świadomy jak wielką łaską jest Ewangelia, którą zostałem obdarowany.

Wielkość tego daru pokazuje Jezus w dzisiejszej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. W tej przypowieści to On jest tym Samarytaninem, a ja jestem owym człowiekiem pobitym przez zbójców, jakimi są moje grzechy. To On się mną zainteresował, otoczył mnie troską, zaopatrzył moje rany, nakarmił i wprowadził do gospody jaką jest Kościół. Bym miał szanse na przeżycie. To jest właśnie Ewangelia!

Odchodzić od tej Ewangelii, to tak jakby samemu dać się ograbić i pobić zbójcom. Dlatego Paweł tak dosadnie reaguje na postępowanie Galatów.

Módlmy się dziś o taki pawłowy zapał do pracy nad sobą, do walki ze swoimi słabościami i grzechami.

 

Drukuj   E-mail