Pochyleni

Poniedziałek, 30 tydzień w ciągu roku

Bardzo cenię sobie doświadczenie kilku lat pracy w szkole. Ostatnie dwa lata pracy w szkole, po kilkuletniej przerwie, pokazały mi między innymi jak szybko zmieniamy się jako społeczeństwo. Jak szybko zmieniają się młodzi ludzie, a ja się starzeję (ale powoli oczywiście). Jednym z wyznaczników tych gwałtownych zmian jest fakt, że w znacznej części jesteśmy społeczeństwem ludzi pochylonych, bo wręcz nieustannie wpatrujemy się w nasze telefony komórkowe. Wystarczy przejść się po ulicy, żeby zobaczyć dzieci, młodzież i także dorosłych, którzy są zapatrzeni w swój telefon. I nie piszę tego bynajmniej dlatego, że mnie to nie dotyczy – także się na tym łapię. Społeczeństwo ludzi pochylonych, zgarbionych…

To skojarzenie zrodziło mi się w sercu po lekturze dzisiejszej Ewangelii, o uzdrowieniu kobiety zgrabionej od 18 lat. 18 lat patrzenia w ziemię, niemożliwości normalnego popatrzenia na drugiego człowieka, spotkania z innymi… nie umiem sobie tego wyobrazić… a właściwie umiem. To właśnie my zgarbieni nad swoimi telefonami – niby w zatopieni w sieci wirtualnych relacji, a jednak często niezdolni do normalnego spotkania i rozmowy z drugim człowiekiem, niewidzący wielu pięknych szczegółów otaczającego świata. Często jak ów przełożony synagogi, zapatrzeni wyłącznie w swoje schematy myślowe.

Jeszcze do pieca dokłada św. Paweł, zachęcając do naśladowania Boga, wskazuje na grzechy chciwości, nieczystości, bałwochwalstwa, które dziś w znacznym stopniu dzieją się właśnie w przestrzeni wirtualnej, poprzez telefon, który właściwie zawsze mamy przy sobie.

Panie Jezu, przyjdź i dotknij moje zgarbione serce i daj mi podnieść wzrok…


Drukuj   E-mail