Więcej

Piątek, 26 tydzień w ciągu roku

Na początku tego roku byłem na studniówce moich uczniów, dziś już studentów pierwszego roku. Mnóstwo zabawy i do tego muzyka. Niestety w większości tzw. disco polo. A ponieważ przez sześć lat grałem w szkole średniej w weselnej kapeli, więc zostało pewne skrzywienie zwracania uwagi na muzykę, a szczególnie na teksty piosenek. O ile teksty piosenek obcojęzycznych nam umykają, to teksty śpiewane po polsku napadły mnie tego wieczoru z niezwykłą siłą. I słowo napadły jest tutaj najbardziej odpowiednie, bo pierwszy raz w takiej dawce miałem okazję posłuchać, o czym to owi wykonawcy śpiewają… wszystko właściwie sprowadzało się do naprawdę niewybrednych tekstów o współżyciu mężczyzny i kobiety.

Piszę o tym nie po to, by przejechać się po słuchaczach disco polo, ale dlatego, że uderzyła mnie wtedy dosłowność tych tekstów, w których o tak intymnych sprawach śpiewano jakby to były rzeczy najbanalniejsze. Wszystko na wierzchu. Dosłowność, która powoduje, że piękno staje się banałem, kiczem. Oczywiście ta dosłowność tekstów disco polo nie jest przyczyną, ale bardziej skutkiem, odbiciem świata i kultury w jakiej żyjemy i jaką się karmimy: do bólu dosłownej, pozbawionej szacunku do tajemnicy, odartej z poezji… banalnej i kiczowatej.

Chyba dlatego coraz trudniej nam wejść w rzeczywistość Boga, w jego Tajemnicę, w modlitwę, w słuchanie Słowa Bożego, w ciszę.

Refleksja ta rodzi się we mnie po lekturze dzisiejszych czytań. Ile tam poezji (I czytanie), ile niedosłowności, miejsca zostawionego na tego Niewypowiedzianego, tajemniczego Boga, który posyła swojego Syna, sam pozostając ukryty. Patrzymy i nie widzimy tego, co Bóg działa w naszym życiu. Nie widzimy tych wszystkich cudów Jego miłości do nas. One bowiem nie są ciosane od siekiery, ale tkane delikatną nicią Jego miłości i obecności. Bardzo trudno jest nam dziś zachwycić się tymi rzeczami najprostszymi, które nam daje każdego dnia: wschód słońca, nasze życie, spotkanie z bliską osobą… i tracimy przez to okazję do spotkania z Tajemnicą.

Czy to coś nowego? Bynajmniej. Nie bez powodu Jezus ubolewa dziś nad mieszkańcami Betsaidy i Korozain. Choć spotkali Jezusa z Nazaretu, choć widzieli cuda, które zdziałał, nie potrafili zobaczyć czegoś, a właściwie Kogoś więcej: Tego, który Jezusa posłał.

 

Drukuj   E-mail