Być na kursie

Być na kursie

Z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 6,1-6.16-18)

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

 

Wspominałem kiedyś o mojej letniej pasji jaką jest kajakowanie. Każdego roku, spływ kajakowy to czas dla mnie bardzo szczególny.  Piękno przyrody, lasy i łąki oglądane z całkowicie innej perspektywy jaką jest kajak. Niespodziewane spotkania z mieszkańcami lasu w miejscach ich wodopojów. A do tego jeszcze wieczorne biwakowanie i nocne Polaków rozmowy przy ognisku. Szczerze mówiąc, już czekam na tegoroczną wyprawę. Płynąc rzeką nie trzeba się zbytnio zastanawiać nad kierunkiem (wyznacza go nurt). Ale gdy wpływa się na jezioro, wtedy trzeba obrać właściwy kierunek, a w języku wodniaków – właściwy kurs. Bez tego na dużym jeziorze bardzo łatwo się zgubić, co oznacza nadrabianie kolejnych kilometrów i niepotrzebne zmęczenie.

W Środę Popielcową słyszeliśmy trzy wielkopostne zaproszenia Pana Jezusa do podjęcia wysiłku jałmużny, modlitwy i postu. Można powiedzieć, że te trzy uczynki pokutne (jak nazywa je Tradycja Kościoła) sprowadzają się właściwie do jednego zaproszenia Jezusa: bardziej kochaj.

W Wielkim Poście bardziej tzn. bardziej konkretniej, bardziej świadomie kochaj swojego bliźniego. Bo właśnie taki jest sens jałmużny – to bardzo konkretny wyraz naszej miłości do bliźnich. Może więc być tą jałmużną datek finansowy, ale równie dobrze będzie tą jałmużną dar mojego czasu, obecności, rozmowy, zaangażowania, pomocy. Konkret, który daję drugiemu człowiekowi!

W Wielkim Poście bardziej kochaj Boga. Bo przecież o to chodzi w modlitwie. Z tym, którego kocham chcę się przecież spotkać, rozmawiać, poznawać. Bez tych spotkań nie ma mowy o miłości. Bardziej kochać Boga, to zawalczyć o dobre przeżycie każdego spotkania z Nim, obojętne czy to będzie niedzielna Eucharystia, czy dziesiątka różańca odmówiona w drodze do pracy. I nie chodzi tu o ilość czasu modlitwy. Można przecież z kimś siedzieć kilka godzin, a później mieć wrażenie, że był to czas stracony. A można też z kimś się spotkać dosłownie na chwilę i mieć przekonanie, że wydarzyło się coś niesamowitego. O takie bardziej w modlitwie mamy się starać w Wielkim Poście.

W końcu trzecie zaproszenie Jezusa, to zaproszenie do tego by bardziej kochać siebie. Taki jest bowiem sens postu. Nie jest on żadnym odchudzaniem się czy formą diety, jak wielu dziś sądzi. W poście chodzi o to, by bardziej pokochać siebie, moje ciało, mojego ducha. Postem ciała będzie wcześniejsze wyłączenie komputera czy telewizora, aby się wyspać, by jutro mieć siły do kochania. Postem ciała będzie zadbanie o swoje zdrowie, zrezygnowanie z tego co wiem, że szkodzi mojemu zdrowiu. Postem będzie przystąpienie do sakramentu pokuty, by zrzucić z serca niepotrzebne zwały tłuszczu grzechów, które je obciążają i grożą moralnym zawałem. Postem będzie krótka drzemka po pracy – aby mieć potem więcej siły do usłużenia moim bliskim w domu. 

A gdzie w tym wszystkim te kajaki, o których była mowa na początku? Te trzy zaproszenia do kochania bardziej wyznaczają nam podstawowy kurs – kierunek naszej wielkopostnej pracy. Jeśli coś mi przeszkadza w tym czasie kochać bardziej (Boga, drugiego człowieka, samego siebie) to znak, że trzeba to zostawić. Jeszcze mocniej mówiąc – jeśli po tym poście nie będę bardziej kochał… (nawet jeśli podjąłem różnorakie ćwiczenia wielkopostne) to po prostu zmarnowałem ten czas.

Dobrego tygodnia!
ks. Marcin Cytrycki


Drukuj   E-mail