Gwarancja

Z Ewangelii wg św. Mateusza (19, 26 – 30)

Piotr rzekł do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”

Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzyście poszli za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.

Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”

W internecie można znaleźć prawie wszystko. Jest tam też sporo filmików, które potwierdzają nasze życiowe doświadczenia ze sprzętami różnorakimi. A mianowicie, że dziś tak jakby szybciej wszystko się psuje. Stara lodówka, która stoi gdzieś w piwnicy, choć nie tak energooszczędna, nadal działa, gdy w tym czasie w kuchni stoi już druga albo trzecia, która zepsuła się zaraz po skończeniu gwarancji. A gwarancji przy zakupie raczej nie przedłużaliśmy… Stare meble, takie jeszcze z lat 30, które mimo upływu lat dalej wyglądają z klasą i nie straszne jest im przesuwanie czy przestawianie do innego pokoju… itd. itp.

Już nawet nie trudzimy się z naprawianiem zepsutych sprzętów, tylko kupujemy od razu nowe. Bo lepsze, bo ekologiczne, bo ładniejsze… nic to, że jakoś tak szybko się psują. 

Owi Youtuberzy, wspominani wcześniej, co rusz odkrywają, że producenci specjalnie postarzają swoje produkty, aby nie służyły już tak długo jak kiedyś, ale żeby trzeba było kupić nowe. Bo liczą się obroty, zyski…

Piszę to z dwóch powodów…

Pierwszy, bo gwarancja mi się kończy. Tzn. 22 sierpnia minął rok mojego pobytu w Gosławicach. Piszę to siedząc w górach, podsumowując ten czas i myśląc o nowym roku. Bardzo jestem wdzięczny Bogu za to doświadczenie bycia proboszczem. Z jednej strony dużo to kosztuje, ale z drugiej daje tyle szczęścia. Kolejny raz doświadczam na własnej skórze prawdziwości słów Jezusa, że to co opuszczasz dobrowolnie dla Niego, powraca stokrotnie. Amen! Bóg jest hojny, żeby nie powiedzieć, że rozrzutny w dawaniu dobra.

Dziękuję Wam za ten czas i życzliwość i wszelkie zaangażowanie… Proszę o modlitwę, żeby się farorz po skończeniu gwarancji nie zepsuł. A będzie dobrze działał, jeśli będzie robił to do czego jest przeznaczony: przede wszystkim do słuchania Słowa Bożego razem z Wami, do głoszenia Wam tego Słowa, życia z Wami tym Słowem i sprawowania świętych sakramentów. Jak się używa urządzeń/przedmiotów zgodnie z ich przeznaczeniem, zwykle działają dłużej.

Powód drugi to taki, że po kilku ostatnich rozmowach dotarło do mnie mocniej, że ten nasz etos używania urządzeń i przedmiotów domowych (nie naprawiamy, ale wymieniamy na nowe – lepsze), przenosimy coraz częściej na nasze relacje między ludzkie.

Coś mi się w drugiej osobie nie podoba, nie zgadzam się z jej opiniami, nie potrafię się dogadać… wyrzucam relację. W przenośni i dosłownie. Przestaję się odzywać, usuwam z grona znajomych na portalach społecznościowym, rozchodzę się z mężem czy z żoną… Rozstajemy się jakby nic się nie wydarzyło, jakby nic się nie stało… Biorę inny, nowszy, lepszy model. Kogoś, kto mi bardziej odpowiada, kto mi zawsze przytakuje, kto się nie sprzeciwia, kto ma zdanie takie jak ja. Bo tak wygodniej. Bo tak lepiej. Bo po co się męczyć? Bo mam prawo do tego, żeby być naprawdę szczęśliwy/a. Po co naprawiać relacje, po co się z tym bawić. Mogę mieć nowe. Gwarancja się skończyła – nie opłaca się naprawiać.

Jeśli tak myślimy w stosunku do rzeczy, to jeszcze jakoś to ujdzie. Choć myślę, że pozwalając producentom na takie praktyki sztucznego postarzania dajemy się mocno manipulować. Jeśli tak myślimy i działamy względem innych ludzi (nawet podświadomie) to ostro się zagalopowaliśmy.

Człowiek nie jest zabawką, przedmiotem, który się wyrzuca. Gdy coś się psuje między nami, to znak, że możliwe, że źle korzystamy z naszej relacji, że korzystamy z niej w niewłaściwy sposób, że nie szanujemy (bądź nie jesteśmy szanowani) drugiego człowieka. Każdy kryzys w relacji (także ten w małżeństwie), jest okazją do wejścia razem głębiej, w rejony, w które sami nigdy byśmy nie weszli.

W kryzysie trzeba opuścić zdobyte przyczółki i pola naszego zdania i naszych racji. Ale gdy to wszystko zrobimy ze względu na Jezusa – otrzymamy stokroć więcej. On daje na to gwarancję, która nigdy nie ulega przedawnieniu – jeśli tylko dobrze siebie szanujemy i właściwie z siebie korzystamy i nie wyrzucamy siebie przy pierwszym życiowym zgrzycie.

Dobrego tygodnia!
ks. Marcin Cytrycki


Drukuj   E-mail