Nasze grzechy (1)

Nasze grzechy (1)

Z Katechizmu Kościoła Katolickiego (pkt. 1849)

Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu.

W kazaniu w Popielec, ks. Andrzej wspomniał o tegorocznym wspólnym temacie homilii, które będziemy głosić w poszczególne niedziele Wielkiego Postu. Chcielibyśmy razem z Wami pochylić się na nowo, odświeżyć sobie Pięć warunków dobrej spowiedzi.

Choć może i potrafimy je wymienić z mniejszym lub większym trudem, to jednak okazuje się, że po latach spowiadania, umyka nam ich właściwe zrozumienie. Oczywiście ta rozszerzona katecheza ma nam przede wszystkim pomóc odkryć na nowo wartość jaką kryje w sobie sakrament pokuty i ułatwić z niego korzystanie. W Zwiastunie postaram się przez te kilka tygodni zwrócić uwagę na tematy poboczne do spowiedzi, choć zdaję sobie sprawę, że nie mniej ważne. Być może niektóre treści się powtórzą w czasie głoszonych homilii, ale przecież to tak naprawdę pozwoli nam zobaczyć ten wielki skarb z różnych perspektyw.

Kiedy słyszymy hasło: spowiedź, to pierwsza myśl, która nam się zwykle rodzi w głowie brzmi mniej więcej tak: Grzechy! Mam iść do obcego faceta i opowiedzieć mu o moich grzechach?!? Będzie jeszcze okazja by wspomnieć jak błędne jest takie patrzenie. Czym jednak jest grzech? Mamy dziś ogromną trudność z określeniem naszych grzechów. Co tym grzechem jest, a co nie? Kiedy mam się z tego grzechu spowiadać, a kiedy nie jest to konieczne? Ucząc przed laty w raciborskim II Liceum Ogólnokształcącym byłem niejako zawodowo zmuszony do przetrawienia i przybliżenia uczniom nauczania Kościoła na temat grzechu. Wtedy też odkryłem niesamowitą i bogatą definicję katechizmową, którą cytuję powyżej. Spróbuję pokrótce ją przeanalizować. Ile się dziś zmieści, tyle będzie… najwyższej ciąg dalszy w następnym tygodniu.

Czym więc jest grzech?

Jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu.

Ależ to piękne i dyplomatyczne nazwanie klasycznej głupoty (bo przecież nie wypada w Katechizmie tak pisać). Grzech jest po prostu głupi! Może być niezwykle wyrachowany, starannie zaplanowany, misternie wykonany, na swój sposób nawet może być błyskotliwy. A jednak nawet wtedy grzech nadal pozostanie głupotą. Jest bowiem w najgłębszym sensie brakiem zaufania do Bożej Mądrości, Wszechmocy, Wszechwiedzy, Opatrzności i Miłości i postawieniem w ich miejsce siebie: moich ograniczeń i słabości, szczątkowego poznania rzeczywistości, mojego egozimu. Ja wiem lepiej niż Bóg co i jak należy zrobić, co będzie dla mnie lepsze itp. Na krótki dystans może się i sprawdza, ale w dłuższej perspektywy jest jak wsadzanie patyka w szprychy swojego własnego rowerka.

Jeśli się przypatrzeć naszym grzechom to zauważymy również, że zdecydowana większość z nich jest marnotrawstwem Bożych darów. Np.: dostaję od Boga dar spotkania z innymi ludźmi. Zamiast go dobrze wykorzystać – tracę go na kłótnie, obmowy, niesnaski. Dostaję dar mojego życia i zdrowia – marnotrawię go nie dbając o swoje ciało, nie odpoczywając, nie śpiąc po nocach, paląc papierosy itp. Dostaję dar zdolności do kochania i związany z nim dar mojej płciowości – marnotrawię go, wchodząc w nieczyste sytuacje wirtualne i realne… itd. itp. Popatrz na swoje grzechy jako na niewykorzystane, zmarnowane, albo źle wykorzystane Boże dary, talenty.

To trochę tak jak wygrać w totolotka dużo pieniędzy i wcale ich nie odebrać, bądź odebrać i wydać bzdury. Albo też wygrać wycieczkę zagraniczną, pojechać na nią i cały dzień siedzieć w pokoju przeglądając internet. Albo być mechanikiem samochodowym, mieć świetnie wyposażony warsztat, odpowiednie narzędzia, komputer itp. a mimo tego próbować odkręcać śruby samymi rękami czy diagnozować silnik przykładając ucho do maski samochodu. Czyż nie nazwalibyśmy takich ludzi głupcami?

Grzech jest także zawsze jakimś rodzajem kłamstwa. Stwarza nam iluzję, że jesteśmy kimś innym niż jesteśmy, albo że inni są tacy jak nam się wydaje, lub też że możemy mieć coś czego tak naprawdę mieć nie możemy itp. W każdym grzechu pobrzmiewa kłamstwo, którym wąż skusił Ewę, że człowiek może być jak Bóg.

Tak jak przypuszczałem – więcej dziś się już nie zmieści. Tak więc C.D.N.


Drukuj   E-mail