Waleczni

Nadrzędna kategoria: Zapiski proboszcza 2019 Odsłony: 54

Z Księgi Rodzaju (Rdz 32,23-33)

Jakub wstał w nocy i zabrawszy obie swe żony, dwie ich niewolnice i jedenaścioro dzieci, przeprawił się przez bród potoku Jabbok. A gdy ich przeprawił przez ten potok, przeniósł również na drugi brzeg to, co posiadał.

Gdy zaś wrócił i został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł: „Puść mnie, bo już wschodzi zorza!” Jakub odpowiedział: „Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!” Wtedy tamten go zapytał: „Jakie masz imię?” On zaś rzekł: „Jakub”. Powiedział: „Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś”. Potem Jakub rzekł: „Powiedz mi, proszę, jakie jest twe imię?” Ale on odpowiedział: „Czemu pytasz mnie o imię?” I pobłogosławił go na owym miejscu.

Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, mówiąc: „Mimo że widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem me życie”. Słońce już wschodziło, gdy Jakub przechodził przez Penuel, utykając na nogę, został bowiem porażony w staw biodrowy, w to właśnie ścięgno.

Czytamy w tych dniach w Liturgii Mszy św. fragmenty pierwszej księgi Biblii – księgi rodzaju. Historia Abrahama, Izaaka, Jakuba, Józefa. Odległe korzenie naszej wiary. Historia rozwijającej się miłości Boga do człowieka. 

Jednym z przełomowych momentów tej historii jest zmaganie się Jakuba (który podstępnie ukradł błogosławieństwo ojca przeznaczone dla brata) z Aniołem Bożym przy potoku Jabbok.

Czytając tę opowieść warto zauważyć, że Jakub nie tyle walczy z kimś, ale walczy o coś: Nie puszczę Cię dopóki mi nie pobłogosławisz.

Dużo między nami różnych sporów i walk. Utarczki słowne, wciskanie sobie szpilek, złośliwości… to wszystko jest na porządku dziennym. Często jedynym ich celem jest to, by zniszczyć moralnie, słownie przeciwnika, który myśli inaczej niż ja, który ma inne zdanie. Sumienie nieomylnie nam podpowie, że takie zachowanie jest złe.

Chcąc czy nie chcąc walka jako taka jest wpisana w nasze życie. Tyle, że jesteśmy wezwani nie do walki z kimś, ale o kogoś. Nie możemy walczyć o to, by kogoś zniszczyć, by postawić tylko na swoim. Mamy walczyć o kogoś, o dobro, o piękno, o prawdę.

Papierkiem lakmusowym naszych potyczek jest to, czy nasz przeciwnik po owej potyczce będzie nam chciał pobłogosławić? Czy zmieni ona także coś w nas?

Jeśli owocem owej potyczki będzie przekleństwo, a nie błogosławieństwo; obwarowanie się na swoich pozycjach, a nie otwartość na bliźniego… przegraliśmy z kretesem.

 

Dobrego tygodnia
ks. Marcin Cytrycki

Drukuj