Zapiski proboszcza

Czy są grzechy prywatne - Nasze grzechy (3)

Z Katechizmu Kościoła Katolickiego (pkt. 1849)

Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu.

Katechizmowa definicja grzechu, którą sobie wspólnie analizujemy od początku Wielkiego Postu wskazuje, że grzech, będąc brakiem miłości ma wymiar antyrelacyjny[1]. Narusza (w przypadku grzechu lekkiego) lub całkowicie zrywa (gdy grzech jest ciężki) nasze relacje z Bogiem i z innymi ludźmi. Każdy grzech w jakiś sposób wpływa na nasze relacje do Boga, do bliźnich czy też w końcu do samego siebie.

Czasem ten wpływ jest bardzo łatwo zauważalny (ktoś się na nas obrazi, zerwie z nami kontakt), a czasem szatan mydli nam oczy i wydaje nam się, że nasz grzech nikogo nie zranił, że w sumie nic złego się nie stało. Nikt nie widział tego cośmy zrobili czy pomyśleli. Nie widzimy skutków naszych grzechów. Jednak to, że czegoś nie widzimy, nie oznacza przecież, że tego nie ma.

Bardzo konkretny przykład takich niewidocznych, niezauważalnych dla sprawcy, skutków grzechu: Ktoś kradnie buty ze sklepu (wydaje się to być nieprawdopodobne, ale takich przypadków jest całkiem sporo). Mniejsza o to, z jakich powodów. Nie bierze jednak pod uwagę, że za te skradzione buty będzie musiał ze swojej pensji zapłacić sprzedawca. Niech takich skradzionych par butów będzie kilka… skończy się to zwolnieniem z pracy. A co jeśli ma rodzinę na utrzymaniu? Ktoś kradnie buty, nie myśląc wcale o tym, że z jego powodu jakaś rodzina straci utrzymanie. Najsmutniejsze jest to, że wspomniana sytuacja nie jest wymyślona… To jest dokładnie to, co Katechizm nazywa naruszeniem ludzkiej solidarności przez popełniany grzech.

Każdy grzech w jakiś sposób wpływa na nasze relacje. Nie ma grzechów, które nie wpływałyby bezpośrednio lub pośrednio na innych ludzi. Grzech nadszarpuje także naszą relację z Bogiem i z samym sobą. I znowu konkretny przykład, którego na własnej skórze doświadcza dziś bardzo wielu. Wejście w grzechy związane z VI przykazaniem, a więc z całą sferą naszej płciowości (czy to w wymiarze osobistym, czy w relacjach z inną osobą) bardzo często odbija się najpierw na naszej modlitwie i życiu sakramentalnym. Wchodzę w nieczystość i ta ma na mnie tak ogromny wpływ (bo to ważna sfera naszego życia), że przestaję się modlić, korzystać z sakramentów.

Powtarzająca się sytuacja mocno zaś podkopuje poczucie własnej wartości. Człowiek zaczyna patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat tych grzechów. Relacja do samego siebie zostaje mocno zakłócona. Może się to odbić pośrednio także na innych osobach, które zostaną zranione słownymi rykoszetami naszych wyrzutów sumienia. Bardzo często uciekamy się do kłamstwa, aby tak naprawdę ukryć inne kłamstwa. W całej sieci relacji, w której żyjemy na co dzień, pociągnięcie któregoś ze sznurków tej siedzi mniej lub bardziej wpływa na wszystkie pozostałe elementy sieci. Nie ma grzechów prywatnych. Takich, które dotykałyby tylko mnie. Za tydzień spróbujemy zatrzymać się nad tym, co to znaczy, że grzech jest spowodowany niewłaściwym przywiązaniem do pewnych dóbr.

 

Ciąg Dalszy Nastąpi… 
Dobrego tygodnia!
ks. Marcin Cytrycki

 

 

[1] Nie wiem czy takie słowo istnieje, ale dalej się wyjaśni o co chodzi.

Rozprawa o żółtym serze, czyli nasze grzechy (2)

Z Katechizmu Kościoła Katolickiego (pkt. 1849)

Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu.

 

Kontynuujemy nasze wielkopostne rozważania o grzechu. W zeszłym tygodniu pisałem o tym, że grzech w jakiś sposób można nazwać działaniem głupim (jest wykroczeniem przeciwko rozumowi). Jest on również kłamstwem.

Dalej Katechizm mówi, że grzech wykracza przeciw prawemu sumieniu. Sumienie prawe to takie, które we właściwy sposób potrafi ocenić co jest dobre, a co złe i w wolności wybiera dobro. Grzech taki osąd sumieniałamie, tzn. jest mniej lub bardziej świadomym wyborem zła, choć sumienie podpowiada wybranie dobra. Trwanie w grzechu, szczególnie w grzechu ciężkim, bez woli nawrócenia powoduje także, że nasze sumienie się wykrzywia. Dzieje się z nim trochę tak, jak wtedy gdy zbyt długo czytamy przy niewłaściwym oświetleniu – wzrok naszego sumienia się po prostu psuje. Tracimy jasność w rozeznaniu dobra i zła, zamazują się nam między nimi granice.

To między innymi dlatego po długiej przerwie w korzystaniu z sakramentu pokuty wydaje nam się, że nie mamy grzechów. Żyjąc w półmroku, w moralnej szarzyźnie nasze sumienie ślepnie. Kiedy w czasie rachunku sumienia mamy problemy z rozróżnieniem i nazwaniem dobra i zła w naszym życiu [1] trzeba szczerze wzywać światła Ducha Świętego, aby oświetlił ciemności naszego serca i pokazał wyraźnie minione sprawy. Tylko w Jego świetle nasze sumienie jest w stanie widzieć wyraźnie rzeczy takie jakimi są naprawdę.

Ale czytajmy dalej katechizmową definicję grzechu: grzech… jest brakiem prawdziwej miłości.

To było chyba jedno z moich największych osobistych odkryć, że grzech bardziej nie jest niż jest. Grzech jest brakiem czegoś co powinno być. Istotą grzechu jest brak! Trochę to może filozoficzne, ale warto się nad tym stwierdzeniem dobrze zastanowić. 

Moim uczniom pokazywałem tę prawdę zawsze na przykładzie kawałka żółtego sera z dziurami.

Ser (w całej jego serowej naturze) uznajmy za symbol miłości, którą się na co dzień karmimy, którą otrzymujemy od Boga i od innych ludzi, którą potem możemy się z innymi dzielić. Mogę przecież dać innym tylko to, co sam posiadam. Mogę innym dać tylko tyle miłości ile sam jej otrzymałem od innych. Jakie będzie moje źródło zaopatrzenia w miłość, taką miłością będę się dzielił z innymi. Jeśli grzech jest brakiem miłości, to w tym serowym obrazie jest brakiem sera czyli dziurą w serze. Miłości jednak zawsze jest więcej! Nie może przecież być dziur w serze, bez samego sera. Nawet największa dziura w serze zakłada istnienie jakiegoś sera. Nie kupujemy przecież pół kilo dziur sera, ale pół kilo sera z dziurami.

Tam gdzie nie ma doświadczenia miłości trudno nawet mówić o poczuciu grzechu. U kogoś, kto w swoim sercu ma dużo miłości, jest blisko Boga, siebie i innych ludzi, obiektywnie mały grzech, może wyrwać ogromną dziurę, będzie subiektywnie odczuwany jako bardzo poważna rana. Ktoś inny, kto nie doświadcza w życiu miłości, kto nie kocha choć popełnia nawet obiektywnie grzech ciężki, może mieć subiektywnie bardzo słabą świadomość grzechu, tego, że kogoś zranił itp.

Żeby to zobrazować konkretnym przykładem – obrzucenie wulgaryzmem kogoś obcego, do kogo nie żywimy głębokiego uczucia możliwe, że spłynie po nas jak po kaczce. Gdy jednak te same słowa padną w kłótni z kimś dla nas bardzo ważnym, kochanym – staną się źródłem wyrzutów sumienia. Obiektywnie to będzie ten sam grzech (np. używałem wulgaryzmów), ale miłość (lub jej brak) powodują, że nasza subiektywna ocena będzie zdecydowanie się różnić. I także tę ocenę warto wziąć pod uwagę robiąc rachunek sumienia przed spowiedzią.

Ciąg Dalszy Nastąpi…
Dobrego tygodnia!
ks. Marcin Cytrycki



[1] Wrachunku sumienia nie chodzi tylko o wyliczenie naszych grzechów, ale także o zobaczenie dobra, które się wydarzyło w naszym życiu w ostatnim czasie

Nasze grzechy (1)

Nasze grzechy (1)

Z Katechizmu Kościoła Katolickiego (pkt. 1849)

Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu.

W kazaniu w Popielec, ks. Andrzej wspomniał o tegorocznym wspólnym temacie homilii, które będziemy głosić w poszczególne niedziele Wielkiego Postu. Chcielibyśmy razem z Wami pochylić się na nowo, odświeżyć sobie Pięć warunków dobrej spowiedzi.

Choć może i potrafimy je wymienić z mniejszym lub większym trudem, to jednak okazuje się, że po latach spowiadania, umyka nam ich właściwe zrozumienie. Oczywiście ta rozszerzona katecheza ma nam przede wszystkim pomóc odkryć na nowo wartość jaką kryje w sobie sakrament pokuty i ułatwić z niego korzystanie. W Zwiastunie postaram się przez te kilka tygodni zwrócić uwagę na tematy poboczne do spowiedzi, choć zdaję sobie sprawę, że nie mniej ważne. Być może niektóre treści się powtórzą w czasie głoszonych homilii, ale przecież to tak naprawdę pozwoli nam zobaczyć ten wielki skarb z różnych perspektyw.

Kiedy słyszymy hasło: spowiedź, to pierwsza myśl, która nam się zwykle rodzi w głowie brzmi mniej więcej tak: Grzechy! Mam iść do obcego faceta i opowiedzieć mu o moich grzechach?!? Będzie jeszcze okazja by wspomnieć jak błędne jest takie patrzenie. Czym jednak jest grzech? Mamy dziś ogromną trudność z określeniem naszych grzechów. Co tym grzechem jest, a co nie? Kiedy mam się z tego grzechu spowiadać, a kiedy nie jest to konieczne? Ucząc przed laty w raciborskim II Liceum Ogólnokształcącym byłem niejako zawodowo zmuszony do przetrawienia i przybliżenia uczniom nauczania Kościoła na temat grzechu. Wtedy też odkryłem niesamowitą i bogatą definicję katechizmową, którą cytuję powyżej. Spróbuję pokrótce ją przeanalizować. Ile się dziś zmieści, tyle będzie… najwyższej ciąg dalszy w następnym tygodniu.

Czym więc jest grzech?

Jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu.

Ależ to piękne i dyplomatyczne nazwanie klasycznej głupoty (bo przecież nie wypada w Katechizmie tak pisać). Grzech jest po prostu głupi! Może być niezwykle wyrachowany, starannie zaplanowany, misternie wykonany, na swój sposób nawet może być błyskotliwy. A jednak nawet wtedy grzech nadal pozostanie głupotą. Jest bowiem w najgłębszym sensie brakiem zaufania do Bożej Mądrości, Wszechmocy, Wszechwiedzy, Opatrzności i Miłości i postawieniem w ich miejsce siebie: moich ograniczeń i słabości, szczątkowego poznania rzeczywistości, mojego egozimu. Ja wiem lepiej niż Bóg co i jak należy zrobić, co będzie dla mnie lepsze itp. Na krótki dystans może się i sprawdza, ale w dłuższej perspektywy jest jak wsadzanie patyka w szprychy swojego własnego rowerka.

Jeśli się przypatrzeć naszym grzechom to zauważymy również, że zdecydowana większość z nich jest marnotrawstwem Bożych darów. Np.: dostaję od Boga dar spotkania z innymi ludźmi. Zamiast go dobrze wykorzystać – tracę go na kłótnie, obmowy, niesnaski. Dostaję dar mojego życia i zdrowia – marnotrawię go nie dbając o swoje ciało, nie odpoczywając, nie śpiąc po nocach, paląc papierosy itp. Dostaję dar zdolności do kochania i związany z nim dar mojej płciowości – marnotrawię go, wchodząc w nieczyste sytuacje wirtualne i realne… itd. itp. Popatrz na swoje grzechy jako na niewykorzystane, zmarnowane, albo źle wykorzystane Boże dary, talenty.

To trochę tak jak wygrać w totolotka dużo pieniędzy i wcale ich nie odebrać, bądź odebrać i wydać bzdury. Albo też wygrać wycieczkę zagraniczną, pojechać na nią i cały dzień siedzieć w pokoju przeglądając internet. Albo być mechanikiem samochodowym, mieć świetnie wyposażony warsztat, odpowiednie narzędzia, komputer itp. a mimo tego próbować odkręcać śruby samymi rękami czy diagnozować silnik przykładając ucho do maski samochodu. Czyż nie nazwalibyśmy takich ludzi głupcami?

Grzech jest także zawsze jakimś rodzajem kłamstwa. Stwarza nam iluzję, że jesteśmy kimś innym niż jesteśmy, albo że inni są tacy jak nam się wydaje, lub też że możemy mieć coś czego tak naprawdę mieć nie możemy itp. W każdym grzechu pobrzmiewa kłamstwo, którym wąż skusił Ewę, że człowiek może być jak Bóg.

Tak jak przypuszczałem – więcej dziś się już nie zmieści. Tak więc C.D.N.

Kontakt

Parafia Rzymskokatolicka pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Opolu – Gosławicach
ul. Wiejska 101
45-240 Opole
tel. 77 402 79 35
e-mail:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.